Sprzedawca – skończony cham, prostak i podludź

Służebność zawodu sprzedawcy… Klient nasz Pan. TO TWOJA WINA!!
No cóż, „w czym mogę pomóc” to nie oznacza, że jestem Twoim lokajem i możesz mną zamiatać podłogi. Klient nasz Pan? Serio chyba masz problem z nadinterpretacją pewnych określeń. Jeśli masz wrażenie, że w sklepie obsługuje Cię cham, a nie sprzedawca to przeczytaj ten tekst do końca i zrób rachunek sumienia.

złe spojrzenie sprzedawcy

Ja kompletnie się do tego zawodu nie nadaję. Tak wiem, zmień zawód. Problem w tym, że jednak lubię swoją etatową pracę i lubię pracować z ludźmi (miłymi i uśmiechniętymi, a nie roszczeniowymi nowobogackimi).
Jednak jestem z tych, że gdyby wzrok mógł zabijać, to pewnie już byłbyś martwy. Cóż, taki mam wyraz twarzy. Uwierz mi, nie kontroluję tego. Tak już jest, no ale nie będę tu rozprawiać o moim ryjku (z resztą niewyparzonym).

Sprzedawca – cham i prostak

#Jak to Pani nie ma wydać ze 100 zł? Przecież kupuję spinkę za 9,90 zł

A no tak to? Nie mam obowiązku wydawania reszty. Jeśli fizycznie nie mam takiej możliwości. Nie wierzysz? Przeczytaj Art. 535 KC.
W jego treści nie ma mowy o wydaniu reszty.
To proszę iść rozmienić i mi wydać.
To proszę k***a wyjść mi ze sklepu, żebym mogła go zamknąć i iść rozmienić. A i proszę wyprosić we własnym zakresie pozostałych klientów.

Płacąc gotówką powinniśmy mieć odliczoną sumę – Małgorzata Cieloch, rzecznik Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

#Jak to zamyka Pani sklep? Zgłoszę to do kierownika!

To sprzedawca nie nosi pieluch w pracy? Sprzedawca też człowiek i do toalety wyjść musi, a jeśli jest sam to bardzo mi nie przykro, ale sklep zamknąć musi. Koniec kropka. Sytuacja autentyczna „To niedorzeczne nie było Pani 5 minut, co tak długo można robić w toalecie. Pójdę na skargę do kierownika. Zwolnią Panią!” yyy serio? I co powiesz? Proszę zwolnić Panią XYZ, bo poszła srać? Ojej może jeszcze dyscyplinarkę mi dadzą, bo wyszłam do toalety.

#Zamykacie? Ja tylko przyszłam po…

czas zamknięcia

Sklep jest czynny do 21.00.
20.59 ja tylko po kolczyki. Bardzo przepraszam, ale o 21.00 system się blokuje i nie będę mogła Pani obsłużyć.
Jak to? Ja zawsze trafiam na blokadę systemu, nawet kolczyków nie można kupić.
Może po prostu trzeba przyjść szybciej na zakupy niż o 20.59?


#Nie widzisz, że płacę kartą? Ślepa jesteś, czy co?

Niestety, sprzedawca to nie jasnowidz! Jak do jasnowidza to polecam Krzysztofa Jackowskiego z Człuchowa, ponoć lepszego nie ma.
I stoi się patrzy, jak ciele w malowane wrota, zamiast po prostu powiedzieć „kartą zapłacę”. A nie przepraszam, jak wyciągasz kartę z portfela, to napływa we mnie dar jasnowidzenia i przewiduję, że zamierzasz nią zapłacić. Jednak zapewniam Cię, że jeśli nie wyciągniesz nawet portfela, to nie mam pojęcia, czym będziesz płacić.

Wiecie co? To oklepane, ale polecam wszystkim sprzedawcom użyć magicznego skilla i zapytać „płatność będzie kartą, czy gotówką?” – działa i można obsługiwać klientów bez problemu.

#Pluję Ci na głowę, ale wierz mi na słowo, że to deszcz pada

Klient nasz Pan powiadasz? W pewnym sensie Cię rozumiem. Przychodzisz, wydajesz swoje pieniądze w miejscu mojej pracy. A ja dostaję wypłatę. Jednak zapewniam Cię, że nie daje Ci to przyzwolenia na traktowanie mnie, jak gówno i człowieka gorszego sortu. Mogę robić dobrą minę do złej gry i ładnie się uśmiechać, kiedy mnie obrażasz. Jeśli przekroczysz granicę, odbiję piłeczkę ze zdwojoną siłą.

#Szukam czegoś różowego… Kolczyków tylko nie za długich

Pierdyliard godzin później po pokazaniu całego asortymentu różowych kolczyków. O! Te srebrne, długie i z cyrkoniami będą idealne! Dlaczego nie pokazała mi ich Pani wcześniej?
Hmm zastanówmy się… Bo pytałaś o różowe, niezbyt długie kolczyki?

#ile to kosztuje? To Pani nie zna cen?

W moim miejscu pracy w przybliżeniu mam ok. 16 tysięcy sztuk asortymentu. Nawet Einstein nie zapamiętałby wszystkich liczb. A no i niestety z drugiego końca sklepu nie widzę metki z ceną, którą trzymasz w ręku.

#Moje dziecko jest niewinne!

Co z tego, że jak biega po sklepie, może uderzyć głową np. w szklaną półkę.
E tam.
Zwróć takiej uwagę, to Cię pożre wzrokiem i jeszcze wdepcze w ziemie. Przecież, jej aniołek może wszystko.

Nie wspomnę już o tym, że sklep to nie plac zabaw, przedszkole itd. Sprzedawca to nie niańka…

#Tylko to jest? Nie ma tego samego w innym kolorze/rozmiarze etc – dopisz, co chcesz

Ależ skąd… Droga Pani, chowam wszystko pod ladą. Tak dla zabawy, żeby klient nic nie kupił. Jeśli grzecznie odpowiadam po raz setny, że czegoś nie ma. To znaczy, że nie ma.

#Dlaczego tak drogo?

Po prostu to uwielbiam. Uwielbiam, gdy zadajesz mi to pytanie. Po pierwsze nie ja ustalam ceny, ja tu tylko pracuję – sprzątam, układam, sprzedaję i się uśmiecham (chyba że wyprowadzisz mnie z równowagi – to już się nie uśmiecham). Po drugie, jeśli jest dla Ciebie za drogo – IDŹ GDZIE INDZIEJ.

#Ucz się, bo jak nie to skończysz jak ta Pani za ladą

Serio k***a? Tak uczysz swoje dziecko szacunku do innych? Sprzedawca to trudniejszy zawód niż siedzenie i pierdzenie w stołek za dyrektorskim biurkiem. A gwoli ścisłości, SZACUNEK należy się każdemu człowiekowi!

Mogłabym jeszcze dużo sytuacji opisać. Nie chcę jednak, żebyście czytali niecenzuralne słowa i uczyli się polskiej łaciny.

Powyższe pomnóż razy 100+. Jeśli nadal nie wiesz, dlaczego czasem sprzedawca nie wita Cię z szerokim uśmiechem na twarzy, to już nigdy nie zrozumiesz.


Czujesz to samo? Udostępnij post innym sprzedawcom ku pokrzepieniu serc! Niech wiedzą, że nie są sami.

Zaraz, zaraz! Ja nie jestem stronnicza – dlatego w komentarzu śmiało podziel się tym, co Cię denerwuje w sprzedawcach! Może akurat Twoja wypowiedź pojawi się w kolejnym wpisie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.